Fed by Wild

GÓRY STOŁOWE

RSS


Nasza pierwsza wspólnie zaplanowana wyprawa na fatbike’ach jeszcze się nie zaczęła, a już zdążyliśmy odbyć naszą pierwszą spontaniczną przygodę na… grubasach właśnie.

tekst: Sebastian Pawłowski  /  zdjęcia: Adam Klimek

Lubisz czytać? Pełna wersja tekstowa Lubisz czytać? Pełna wersja tekstowa


W zamierzeniu plan był prosty jak poziomica: przylatuję, spotykamy się, pakujemy i jedziemy w Góry Stołowe sprawdzić wydolność sprzętu czyli typowy bikepackingowy zimowy trip na grubasach z noclegiem poza cywilizacją. Podczas tego spontanicznego nieplanowania okazało się, że w Karłowie w woj. Dolnośląskim ekipa zapaleńców organizuje pierwsze w kraju, nieoficjalne Mistrzostwa Polski w grubym kolarstwie zimowym: FatBike Race. Idealnie! My na grubasach, oni na grubasach, oj tłuszcz będzie płynął po stokach Stołowych.

Plan na sobotę był taki: dojeżdżamy do Karłowa, pakujemy szpej na rowery i ciśniemy w góry testować nowy sprzęt podczas biwaku w fajnym miejscu. Rano w niedzielę szybki wycof i zjazd na wyścig.



Uwaga ważne!

dzisiaj rano (4 dni po opublikowaniu naszego pierwszego posta) dostaliśmy e-maila od jednego z naszych czytelników, który zwrócił uwagę, że biwakowanie na terenie Błędnych Skał jest zabronione. Po przeanalizowaniu regulaminu Parku Narodowego Gór Stołowych okazało się, że uwagi są jak najbardziej uzasadnione. W tej sytuacji zwracamy uwagę wszystkim naszym czytelnikom, że biwakowanie i prawdopodobnie również jeżdżenie na rowerze na terenie Błędnych Skał jest zabronione. Bardzo przepraszamy Dyrekcję Parku Narodowego Gór Stołowych za zaistniałą sytuację.


Do Karłowa dotarliśmy późnym wieczorem, w okolicach północy dojechaliśmy pod błędne skały i po szybkim rozpoznaniu musieliśmy lekko dostosować nasze Farley’e do dalszej drogi…
dalsza droga nie była łatwa, była zajebista!
po nocnej szwendaczce po obłędnych błędnych skałach znaleźliśmy idealne miejsce na biwak
Jedzenie…. geniusz makaron od Lyo Food i suszona wołowina z polskiej “stadniny” z Ostrzeszowa.
Mgliste dzień dobry!
Seba sie gramoli a Piątek już gotuje wodę na kawę. Podczas rozbijania namiotu w takich warunkach dobrze jest użyć rowery do naciągu tropiku, śledzie czy szpilki w takim śniegu na nic się nie przydadzą.
look na obóz z 2 strony
Jednym z warunków wpływających na wybór miejsca do obozowania są jego możliwości adaptacyjne. Na zdjęciu nasz stół kuchenny.
interaktywne pano 360 z naszego obozu, na pierwszym planie nasze zadowolone gęby. (kliknij w zdjęcie aby odpalić pano)
Widok na nasz tymczasowy dach nad głową i Seba kontemplujący kompresję śpiwora
Pakowanie, pakowanie… na tym etapie jeszcze jechaliśmy na wyścig.
Przed spakowaniem namiotu dobrze jest go wyczyściś z resztek śniegu, makaronu i wszelakiego sietu zalegającego wewnątrz
prawie spakowani…
No i jazda… nie będę się tym razem – a bardzo bym chciał – rozpisywał jak magiczne i niesamowite jest to miejsce, zdjęcia mówią same za siebie
Łapanie „flow’a” tylko dla cierpliwych i wytrawnych, innymi słowy: umiejętności odpłacają się tutaj podwójnie
Poezja bieli…. i pomarańczy
Silne kopyta to jedno, ale żeby przesuwac skały trzeba mieć też silne łapy
W pewnym momencie już wiedzieliśmy że nie zdążymy na wyścig więc wykorzystaliśmy zastane warunki aby spokojnie przygotować i zjeść porządne śniadanie…
i przetopić trochę śniegu na kawę
Mówią, że ludzie gór potrzebują białka… kolejne paczki suszonej wołowiny znikały w oczach, znaczy w ustach
kolejne interaktywne pano 360, podczas postojów Klimek zawsze znajdzie czas na takie zdjęcia (kliknij w zdjęcie aby odpalić pano)
Z racji wąskich szczelin na trasie musielismy sciągnąć kółeczka stabilizujące
Mam pchać czy ciągnąć?
Podnieś do góry, przechyl na bok, teraz trochę w dół i…czekaj! Zaklinował mi się plecak! Dobra, przeszliśmy bez odkręcania pedałów.
Ostatni dotyk…przed pożegnaniem
Otwarta przestrzeń!

Obłędne błędne skały zostały za nami, miejscówka nieziemska i z pewnością warta kilku rys i przetarć które po sobie zostawiła na naszych ramach i kurtkach.



Przed nami otwarła się kolejna niesamowita kraina bajkowej zimy.

biały Mordor – złośliwy i nieobliczalny
po kluczeniu pomiędzy obłędnymi błędnymi skałami fantastycznie jest znowu przejechać dłuższy kawałek w ciągu…
jedziemy…
i jedziemy…
żeby nie było zbyt różowo takie momenty też się zdarzały
Seba z jego typowym podejściem do slow biking’u – jak tylko jest opcja i puszcza to napier**lać!!!
przejechał licem po brzózce ale pysk sie cieszy…
w tych okolicach wszystko wygląda magicznie
We wsi mówili, że przy odrobinie szczęścia spotkać można tutaj wyjatkowe okazy trufli.
Rzutem na taśmę w ostatnim momencie udało załapać na fotkę przed rozbiórką mety
Radość, browary i banany. Pan Sznajder właściciel lokalu oraz współorganizator wyścigu słusznie zauważył że nie widział nas na bufecie więc obdarował nas przydziałem bananów.


Tak zakończyła się nasza pierwsza wspólna bikepackingowa przygoda, co prawda nie udało nam się dotrzeć na wyściga i upiec 2 pieczeni przy jednym ogniu ale co przeżyliśmy w górach to nasze!!!

CDN…



Fed by Wild jest wspierany przez:
BONTRAGER    CANON POLSKA    DIGITAL 24    GARMIN    LOWEPRO    LYO FOOD    LEATHERMAN    MSR    OSPREY    PAJAK    SANDISC    THERMAREST    TREK BIKES    TRIGLAV    UVEX    VIKING    VOLANTIS

Mroźny camp
Mroźny camp
BIESZCZADY - zapowiedź
BIESZCZADY - zapowiedź
GÓRY STOŁOWE
GÓRY STOŁOWE


RSS Istagram Facebook